Rybia angina
Chcielibyście czasem zachorować? Ja raczej nie. Nigdy nie kusiła mnie perspektywa wolnego z okazji łamania wszędzie, cieknącego nosa i kaszlu. Jak już szukałem wymówek, to po prostu udawałem, że jestem chory i tyle. Świat się jednak zmienia: w środę wieczorem coś mi się chyba stało, bo w czwartek obudziłem się z takim jakimś uczuciem w gardle. Trochę jakbym miał podrażnioną błonę śluzową, trochę jakbym miał czym odkaszlnąć, trochę jakby podwyższona temperatura… Sęk właśnie w tym całym “trochę jakby”.
Otóż ani nie jestem zdrowy ani chory – właśnie takie coś pomiędzy… Próbowałem się kurować, ale z racji braku choroby kuracja się nie powiodła. Jednak jakkolwiek nie byłoby się chorym, to zawsze można bardziej, a wtedy jest się z czego leczyć
Obmyśliłem więc niecny plan zachorowania: wypaliłem znalezionego wczoraj papierosa, wypiłem dwa zimne piwa, wyszedłem na dwór lekko ubrany… i dupa :/ Chyba – nie widzę dużej różnicy między tym co było wczoraj a tym co jest dziś. Może dlatego, że przyzwyczaiłem się, a może dlatego, że poprawę na lepiej zauważyć trudniej
Tak czy siak – jutro jadę na zajęcia. CCCVXV dzień roku się zbliża, więc trza kasy (mam też pomysł na kilka prezentów – niby tanie, ale nie za darmo, a aktualnie to tylko długi mam).
No to do wkrótce.
pa
a
Stworzone w programie Flock
